164. Mały Manhattan, reż. Mark Levin

164. Mały Manhattan, reż. Mark Levin

Oryginalny tytuł: Little ManhattanReżyseria: Mark LevinScenariusz: Jennifer FlackettZdjęcia: Tim OrrMuzyka: Chad FisherKraj: USAGatunek: Komedia romantyczna, FamilijnyPremiera światowa: 30 września 2005Premiera polska na DVD: 06 lutego 2007Obsada: Josh Hutcherson, Charlie Ray, Bradley Whitfor, Cynthia Nixon, Talia Balsam, John Dossett

    Gabe Burton ma 10-letnim chłopcem, którego rodzice są w separacji.

Bardzo lubi grać w football więc dla poprawienia swojej sprawności

zapisuje się na kurs karate. Tam poznaje, a właściwie spotyka dziewczynę

z klasy, Rosemary. Gabe i jego koledzy zawsze stronili od dziewczyn,

ale gdy na zajęciach karate zostaje on połączony w parę z Rosemary

wszystko ulega zmianie.    

Film jest urzekający, pomimo tego, że raczej przeznaczony jest dla

młodszej widowni. Był czas filmu "Moja dziewczyna" teraz przyszedł czas

na "Mały Manhattan", którego tytuł idealnie odzwierciedla tematykę

filmu.10-letni Gabe zakochuje się w 11-letniej Rosemary. Myślicie:

"Takie maluchy to jeszcze nie wiedzą co to jest miłość". Może i nie

wiedzą, ale czy to nie jest piękny widok?     Mnie osobiście ten

film bardzo urzekł. Sama nie wiem czemu. Może dlatego, że przypomniało

mi się moje dzieciństwo i to jak byłam "zakochana" w koledze z

osiedla... hm tematyka bardzo mi bliska :)    Film był idealny pod

wieloma względami. Po pierwsze był taki świeży za sprawą tych dzieci.

Jak się na nich patrzy to wydaje się, że większość dorosłych ludzi

zachowuje się podobnie jak się zakocha :) czyż to nie jest przepiękne.

Za każdym razem się wzruszałam jak tylko Gabe próbował się w jakiś

sposób zbliżyć do Rosemary lub jak po jego głowie targało się milion

myśli na temat tego czy ją pocałować czy nie, czy ona chce, żeby on ją

pocałował a może nie, i takie tam inne :) Pod tym względem film był

naprawdę rewelacyjny. Po drugie nie była to tylko opowieść o miłości

młodego chłopca, ale również opowieść o miłości jego rodziców, którzy

akurat byli w separacji. Pomyśleć, że takie wydarzenie jak nieszczęśliwa

miłość dziecka może wszystko zmienić :) poruszające.    W filmie

było wiele rozbrajających jak dla mnie fragmentów. Choćby nawet to jaką

ciamajdą był Gabe, gdy walnął głową w szklane drzwi. Z trudem jest mi

się do tego przyznać, ale śmiałam się również, gdy Gabe wykrzyczał

Rosemary do słuchawki, że jej nienawidzi i odkładając ją zaczął płakać

jakby co najmniej zwierzątko stracił. No śmiałam się... przepraszam, nie

wiem dlaczego, ale domyślam się, że po prostu przypominają mi się moje

miłostki :D dobra ale za dużo coś tutaj o sobie piszę :D    Podobała

mi się ta więź łącząca Gabe`a i Rosemary. Niby coś jest, ale dokładnie

nie da się tego sprecyzować. Tak naprawdę to wiadomo było tylko co Gabe

myśli, a nigdy co myśli Rosemary. Dlatego też Rosemary była dla nas dość

niezwykłą zagadką. Już samo to, że jest dziewczyną wiele wyjaśnia, bo

chłopak nigdy nie zrozumie dziewczyny no i na odwrót.     Przykre

było to jak ta historia się skończyła, jak widać nie wszystkie filmy

romantyczne kończą się szczęśliwie. Najważniejsze w tym filmie jest to,

że każdy z nas może znaleźć w sobie taką małą Rosemary lub Gabe`a i

przypomnieć sobie jak to jest być zakochanym po raz pierwszy w życiu.   

Co do obsady nie mam żadnych zastrzeżeń. Bardzo mi się podobało jak

Josh i Charlie poradzili sobie w swoich rolach. Byli naprawdę

rewelacyjni i oboje bardzo mnie urzekli :)     Film bardzo mi się podobał i oczywiście polecam go każdemu :)